czwartek, 4 lutego 2016

Stara Rzeźnia - wystawa patchworków

A ja dalej o wystawie patchworków :)
Chociaż już wszystko, wszędzie zostało powiedziane...

Wystawa "już za chwileczkę, już za momencik"! ;)
A oto wejście do Starej Rzeźni. Uszyłam :)



Do zobaczenia 7 lutego 2016 roku, o godzinie 14.00 na otwarciu wystawy.
Przez dwa tygodnie,  będzie można oglądać prace quilterek z całej Polski :) 
W imieniu organizatorek i gospodarza wystawy zapraszam do zwiedzania i podziwiania kunsztu artystek :) 


poniedziałek, 25 stycznia 2016

Zaproszenie na ogólnopolską wystawę patchworków.


Zapraszam na Pierwszą Ogólnopolską Wystawę Patchworków! Wystawa będzie w Szczecinie!
Otwarcie wystawy 7 lutego 2016 roku. Wystawa potrwa dwa tygodnie.


W wystawie weźmie udział prawie 50 artystek szyjących patchwork, quilt, art-qilt oraz tkaninę artystyczną. Będzie można zobaczyć około 100 prac.
Kilka pań wystawiających swoje prace, to znane w świecie artystki. Są osoby, które wystawiały swoje prace na zagranicznych wystawach, w Niemczech, Anglii, Francji oraz w USA.
Na naszej wystawie będzie można zobaczyć różne techniki i metody szycia patchworków. Będzie można obejrzeć art-quilty w postaci makatek, obrazów oraz narzut.
Na wernisażu nie zabraknie ciekawych tematów do rozmów. Przewidujemy wykład, który przybliży patchwork i jego tworzenie.
Serdecznie zapraszamy wszystkich chętnych do udziału w tym wydarzeniu.
Więcej informacji, na oficjalnej stronie wystawy http://patch-work.pl/


W tym miejscu będziemy :) 











czwartek, 21 stycznia 2016

Wieeelkaaa niespodzianka!

Większość z Was wie, że zbieram naparstki. Tutaj można obejrzeć część mojej kolekcji. Nie myślałam, że kolekcja będzie rosła tak szybko. Okazało się, że w gablotce już dawno zabrakło miejsca. Sporą część kolekcji mam po prostu w pudełku. Chyba czas na nową gablotkę, by to wszystko uporządkować. Wśród czytelniczek mojego bloga, jest sporo osób, które przysyłają mi naparstki! Pamiętają w czasie egzotycznych podróży, pamiętają podczas zwykłych zakupów czy przeglądania "skarbów" na strychu. To bardzo miłe :)  Dziękuję bardzo wszystkim :)

Tymczasem... kilka dni temu dostałam przesyłkę od... królowej naparstków!  Tak, tak! Dla mnie Agnieszka jest królową naparstków. Jej kolekcja liczy prawie trzy tysiące tych małych cudeniek! Agnieszka nie tylko zbiera naparstki, ale też wie o nich wszystko. Zachęciła zbieraczy z Polski do prezentowania swoich kolekcji w  Naszej Naparstkowej Drużynie 
No i proszę bardzo, teraz mamy odznaki! Właśnie w przesyłce od Agnieszki były dwie przypinki zbieracza naparstków, naparstek do kolekcji, piękna wizytówka, kilka miłych słów od Agnieszki i... słodkości! 
 

Dziękuję Agnieszko :)



 

niedziela, 17 stycznia 2016

Zimowo ale kolorowo

Za oknem zima. Przyszła. U mnie poprószyła ciut, ciut śniegiem i dzięki temu, że jest lekki mróz, to te ciut, ciut... leży i jest ładnie :) Jest biało. Tak właściwie to jest biało-czarno. 

A ja z kolorem! O! 







Po tych długich zakolanówkach, zrobiłam teraz krótkie skarpetki. Takie... zwyczajne... no może ciut "odjechane" kolorystycznie i udziwnione kilkoma rządkami lewych oczek. Aaa... przynajmniej są trochę inne niż zwykłe ;)

No ale muszę wrócić do poprzedniego wpisu. 
Właścicielka tych długich skarpet, powiedziała mi tak:  "...nie miałam czasu... bo jestem zajęta noszeniem skarpetek i cieszeniem sie nimi. Wszystkie spodnie leżą w szafie, bo ja tylko w tych skarpetach teraz latam..." Nooo... czyż nie fajnie!? Czyż nie jest miło coś takiego słyszeć!? :)
Zasypałyście mnie komentarzami, mejlami...Och... dziękuję, bardzo dziękuję :)
Ponieważ nie odpowiedziałam na pytania zawarte w komentarzach, zrobię to teraz. 
Skarpety robię z mieszanki: wełna 75% i poliamid 25%. Najczęściej jest to REGIA. Czasem inny rodzaj o tym samym lub zbliżonym składzie. Kupuję te włóczki w Niemczech lub w internetowych pasmanteriach: Zamotane  , Fastryga  Jeśli chodzi o schemat. Posiłkowałam się opisem kolanówek z książki "Skarpety na drutach" Leny Fuchs ale właściwie to sporo kombinowałam ;) Pierwsze robiłam od góry, więc trzeba zgubić trochę oczek pod kolanem i potem po zrobieniu łydki. Dalej już robi się jak zwykłe skarpetki. Przy robieniu od palców, należy dobierać oczka na łydkę i na kolano. Nie jest to trudne, ale... wymaga dobrego pomiaru nogi właśnie pod kolanem i w łydce. Jak długo robiłam? No... trudno mi tak powiedzieć, nie mierzę czasu poświęconego konkretnej robótce. Siedząc "chwilę" wieczorami to chyba ze 2-3 tygodnie. 
No i to by chyba było wszystko o co pytałyście. Jak by jeszcze coś... proszę pytać.

Ach... i jeszcze... u mnie to jest tak trochę śmiesznie z robieniem skarpetek, bo... tak naprawdę najczęściej robię trzy (!) skarpetki! Nie zawsze tak jest, ale... zdarza się. Jakoś tak jest, że pierwsza - jest próbna ;) No coś mi nie tak w niej... analizuję, przeliczam, zmieniam grubość drutów... zbieram doświadczenie. Wtedy zabieram się za skarpety do pary, dwie! Oczywiście pierwsza zostaje spruta!  

Jednym słowem - u mnie wesoło :)

Wszystkim Wam też życzę uśmiechu i duuużo cierpliwości! Chyba ja mam jej dużo, skoro nie zniechęca mnie prucie. Bez tego przecież się nie liczy ;)


 

 


niedziela, 3 stycznia 2016

2016 - całkiem nowy rok!

Tak czekamy, tyle sobie obiecujemy, planujemy... na kolejny rok. Potem mija jedna szalona noc, śpimy po niej do południa, dzień schodzi nam na snuciu się po domu i... przychodzi refleksja! Przecież już jest! Jest nowy - 2016 - rok! 
No dobrze.... na razie mija jeden, drugi dzień i nic się nie zmieniło poza datą. Ale... kto wie co przyniesie? Co mnie, Ciebie i każdego czeka? Zobaczymy, czas pokaże... jakie będą te 365 czasem 366 dni. W tym roku mamy 366 dni do wykorzystania! Jeden dzień więcej! 
Tak więc, życzę wszystkim 366 dobrych dni! Pomyślności na ten Nowy Rok!

Tymczasem u mnie... przyszedł nowy rok razem z zimą. Zima może nie w pełni, do szczęścia brakuje śniegu. Mróz za to trzyma, że... hohoohooo...! Dzisiaj około 7.00 było u mnie -16stopni! Rzadko takie mrozy tutaj bywają. W południe już było ciut cieplej, na dworze słonecznie i pogoda zachęcała do spaceru. Przyjemnie przejść się na godzinkę, półtorej i wrócić do ciepłego domu :)  

A skoro taki mróz, nie można zapomnieć o ciepłej, odpowiedniej odzieży. Może wełniane skarpety za kolano? ;) W samą porę skończyłam! 










Podobają mi się te skarpety "okrutnie"! ;) Kto je wymyślił (inspiracja gdzieś w sieci) jest naprawdę bardzo, bardzo pomysłowy! Ile par takich skarpet (zakolanówek) powstanie, każda para będzie inna, niepowtarzalna i niesamowita! Można szaleć z kolorami, wzorami i tymi dodatkami - co tylko własna inwencja i fantazja podsunie! 
Te zakolanówki są moje pierwsze, ale nie ostatnie! :)

Pozdrawiam serdecznie i trzymajcie się ciepło mimo mrozu! 
Niech Wam będzie ciepło w nogi od samego patrzenia ;)

 

czwartek, 24 grudnia 2015

Wesołych Świąt!


To już dzisiaj! 
Jak tylko zaświeci pierwsza gwiazdka, podzielimy się opłatkiem i złożymy sobie życzenia. Tak zapewne będzie w każdym domu. Ja też już czekam na wigilijną kolację.
Przyjmijcie więc ode mnie życzenia, spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia!

Wesołych Świąt! 

P.S. Witrażyk, który widzicie na zdjęciu uszyłam... 10 lat temu! Nie pokazywałam go tutaj, bo nie prowadziłam wtedy bloga. Do uszycia wykorzystałam len i lamówkę własnoręcznie robioną :)

środa, 23 grudnia 2015

Jeszcze raz na bogato ;)

Na bogato! Hmmm... no bo tak: marmurkowa tkanina, zielone cieniowane nici, złote nici... wszystko to trumienne*! 
Od pewnego czasu nie ma już u mnie trumiennych szmat, nici i innych rzeczy! Wszystko jest do używania, do wykorzystania! Jest teraz tyle możliwości kupienia szmat, że ho...hoo...! Nawet w moim mieście!
Spodobało mi się szycie "na bogato", to zrobiłam jeszcze jedną choinkę wykorzystując nici z szuflady ;)  Efekt.... proszę bardzo!



Pozdrawiam już prawie świątecznie :)

*) trumienne - to określenie sprzed lat! Nie było wtedy jeszcze w Polsce tylu sklepów z tkaninami i akcesoriami do patchworku. Z zapartym tchem oglądało się internetowe sklepy za oceanem! Za zachodnią granicą, wzdychałam do sklepów z patchworkowymi bawełnami i wydawały mi się TAKIE drogie! Czasem, coś tam kupiłam. Każda zdobyta w jakiś cudowny sposób bawełna, w piękny wzór, kolorowa, bajkowa... była do oglądania, dotykania i... odkładania do wykorzystania w bliżej nieokreślonym czasie. Oznaczało to raczej, nie do szycia! Za ładna, zdobyta z ogromnym trudem, za droga, by ją wykorzystać. I tak składało się te różne szmatki, nici, by.... po naszej śmierci potomni pochowali nas wraz z nimi ;)