Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z kuferka babuni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z kuferka babuni. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 grudnia 2021

Taki dobry czas okołoświąteczny

 Święta minęły. Były... białe, mroźne, uśmiechnięte, dobre, spokojne... 

Spacer w mroźny poranek, tuż przed wschodem słońca


I już... jest słońce :)



Miły jest ten czas okołoświąteczny. Czas między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem. Czas spokojny, spowolniony... Wiem, wiem, nie wszyscy tak mają! Wiem. U mnie tak jest :)

 



Dwa powyższe zdjęcia, podpinam pod daaawno, bo w 2012roku (!), rozpoczęty cykl postów pod tytułem "Z kuferka babuni". Świąteczny obrus wyhaftowała moja mama. 


Pozdrawiam :) 


 

 


niedziela, 27 maja 2012

Z kuferka babuni

Postanowiłam zacząć cykl: "Z kuferka babuni". Zawsze będzie zaczynał się tym zdjęciem.




Moja mama haftowała. Najczęściej był to haft płaski. Było to hohoohooo... albo jeszcze dawniej! ;) Wzory rysowała sama lub udało się zdobyć jakąś gazetkę z zachodu, o! to był sukces! Mulinę, kordonki czasem można było kupić w pasmanterii. Zdarzało się, że "pływający" wujek przywiózł z zagranicy. Len, na którym mama wyszywała można było kupić w "Polskim lnie". Najczęściej w kolorze naturalnym. Piękny! Tak powstawały serwetki, serwety, którymi obdarowywana była rodzina bliższa i dalsza z okazji imienin, rocznic i innych okazji. Mama używa do dzisiaj serwety tylko własnej produkcji, haftowane. Ja też mam w domu takie serwety, bieżniki, serwetki. Większość maminych haftów ma już swoje lata, 30-50... oj tak, tak! Szary len wybielił się od prania, kolory nici użytych do haftu jednak prawie wcale się nie zmieniły! Brzegi wystrzępiły się, zresztą nigdy nie były wykończone perfekcyjnie. To był minus prac mojej mamy. Nie miała cierpliwości do wykańczania. Podwijała zwyczajnie, przeszywała na maszynie i tyle. Postanowiłam odrestaurować i ratować co się da. 
Serwetka na poniższym zdjęciu w oryginale, (znaczy tak ją wykończyła mama) była wykończona w takie właśnie łuczki! Miała wykończenie ściegiem zadziergiwanym, dość gęsto, zielonym kordonkiem.  Wystrzępiło się to z czasem...
Teraz wykończyłam serwetkę zieloną lamówką. Podoba mi się :) Będzie mi jeszcze służyła lata całe. A po mnie... pewnie jeszcze moim dzieciom!